piątek, 17 lutego 2012

Postanawiam...

1. Zacznij robić to, co sprawiało ci wcześniej radość: czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj.
2. Wychodź do ludzi, zamiast siedzieć w domu i zapraszać ich do siebie.
3. Uśmiechaj się częściej – jest większa szansa, że ktoś uśmiechnie się do ciebie.
4. Poznawaj nowych ludzi, sama wyciągaj rękę – nie czekaj, aż inni zrobią pierwszy krok.
5. Ciesz się drobiazgami, to rozpromieni twój świat.
6. Zacznij poważniej traktować pisanie scenariuszy…
7. Obudź swoją wyobraźnie, bo chyba trochę przyrdzewiała podczas zimowego snu.
8. Zacznij ubierać się kolorowo – nikt nie lubi smętnych ludzi.
9. Zacznij uprawiać sport, ból mięśni skutecznie utrudnia myślenie.
10. Bądź mniej zimna i zasadnicza, szalej póki jesteś młoda.
11. Znajdź nową pasję, nawet jeśli jest to dzierganie na drutach…

...

Dziś wołało do mnie okno…
To chyba niezbyt zachęcająca myśl, czy przetkane przez usta słowa…
Szklane okiennice spoglądały na mnie kusząco…
Uśmiechały się do mnie…
A gdy wyjrzałam przez nie na świat zza szyby…
Zachłysnęłam się tym pięknem śniegu…
Czyż nie jest wspaniała ta biel, te drobinki oszronionego parapetu mieniące się jak diamenty..
Powinniśmy dostrzegać drobiazgi i się nimi cieszyć…
Tak po prosty…
Bez żadnych przemyśleń…
Bo są takie chwile, takie drobnostki w życiu, którymi się powinniśmy cieszyć jak dzieci…
Gdy jesteśmy dorośli pozwalamy pochłonąć się rzeczom, które nie dają nam tej chwilowej satysfakcji, przyziemnym sprawom odpowiedzialnego człowieka.
Czyż to nie jest nudne…
Takie powierzchowne…
Czy bycie dorosłym i odpowiedzialnym wyklucza z cieszenia się drobnostkami?
Często chcę powrotu do lat dziecięcych…
Wtedy wszystko było takie łatwe, bardziej białe lub czarne, a nie szare…
Nie zapominałam o zachwycaniu się śniegiem, drobnymi gestami czy śpiewem ptaków o poranku…
Chłonęłam to wszystko, pragnęłam więcej…

Teraz też pragnę…
Chwili ulotnych…
Chcę spojrzeć na świat i widzieć niedostrzegalne…
Chcę się cieszyć tym, czego ludzie nie dostrzegają, bo gonią zbyt szybko za dorosłością, zapominając, że gdzieś tam nadal jest w nich dziecko…

piątek, 10 lutego 2012

„Czułam, że ta znajomość musi mieć ciąg dalszy. Nieważne jaki. Po prostu dalszy.”

Moja historia zaczyna się, tam gdzie inne opowieści.
Nie jest jak z bajki i nigdy taka nie miała być.
Między szarymi blokami miasta, wśród zgiełku tłumu…
I nie uświadczysz w niej happy end’u..
Choć ona wciąż trwa…

Życie pisze takie historie co sekundę, dla każdego człowieka na ziemi…
Tak niewiele z nich ma szczęśliwe zakończenia…
A co z resztą?
Pozostają wspomnienia…
Na początku to boli… Każda pojedyncza myśl sprawia iż czujesz się słaby i bezużyteczny. W końcu twoje marzenia legły w gruzach. Osoba, na której zależało Ci najbardziej na świecie odeszła…
Jest jednak: później…
Bo choć człowiek krzyczy, płacze i się zarzeka „że już nigdy, przenigdy…”, „że zawsze będzie pamiętał, kochał i rozpaczał”… z biegiem czasu smutek maleje…
Pozostają wspomnienia…
A niektóre są warte zapamiętania…

Kolekcjonuję je już teraz…
Gesty delikatne, jak skrzydła motyla, prawie niezauważalne drganie drobinek powietrza…
Zapamiętuje je, sycę się nimi…
Chcę pamiętać wszystkie takie chwile, one potrafią sprawić, że szare blokowisko zamienia się w tęczową krainę…
A jedna z tysięcy minut zwyczajnego dnia, na długi, długi czas stanie się tą magiczną chwilą, o której myśl wywołuje rumieniec na twarzy.

Czasami ludzie zastanawiają się, czy jest sens decydować się na rzeczy, które nigdy nie spełnią naszych oczekiwań…
Chwilowe przyjemności…
Może od razu szukać czegoś stałego, czegoś co pozwoli nam wieść idealne życie w ciasnym kokonie szczęścia…

Chcę być motylem…
One potrafią opuścić, to ciepłe mieszkanko i ruszyć dalej, ku niewiadomej…
A przecież żyją tak, krótko… w świecie pełnym zagrożeń… zwierząt… dzieci szukających „kolorowych okazów…
A i tak znajdują radość życia w tym co mają, w tych chwilach wolności…

Powinniśmy czerpać z życia jak najwięcej.
Powinniśmy cieszyć się każdą chwilą…
Widmo zbliżającego się końca, nie powinno przysłaniać nam tego co było i jest niesamowite…

Nie powinniśmy zamartwiać się jutrem, tracąc przez to dziś…

Dla każdego z nas pisane jest wiele historii, zanim odnajdziemy tę właściwą…
I w każdej można odnaleźć momenty, dla których warto było żyć…
Wspomnienia, o których nigdy nie zapomnimy…

...

Ludzie, to istoty które mają tendencje do komplikowania sobie życia…
Widzę dookoła siebie jak powoli kroczą ulicami takie zagubione dusze…
Rozmyślają, pogrążone w świecie własnej iluzji…
Marzą…
Próbują zrozumieć gesty innych, często znajdują rzeczy, których tam nie ma.
Jakby z założenia wychodzą, że człowiek jest skomplikowany, że jeśli mówi „tak” lub „nie”, to jest w tym ukryte coś jeszcze. Coś, co należy zrozumieć, znaleźć, stworzyć od nowa…
To jak zrywanie tapety ze ścian pokoju, w którym mieszkało setki osób przed Tobą i każda miała inny gust…
I tak zrywamy warstwa po warstwie, doszukujemy się czystej ściany, sensu słów…
A co jeśli robimy, to na marne, jeśli ta ściana naprawdę posiadała tylko jedną warstwę?
A my po prostu nie potrafimy zrozumieć, że czasami nie ma podtekstów, głębszych słów zawartych w jednym…
Czasami coś jest bardzo proste, a my po prostu sami sobie to utrudniamy…
Bo nie potrafimy tego zaakceptować, zrozumieć?
Bo tak przyzwyczailiśmy się do „rozmyślania”?

wtorek, 7 lutego 2012

Godziny, dni , miesiące...

Godziny, dni , miesiące... przelatują nam między palcami, mijają kolejne lata. Czas tak szybko płynie, a my często mamy ochotę stanąć w miejscu i coś z tym czasem zrobić... Zatrzymać, cofnąć, heh schować trochę na później w "lodówce" - może się jeszcze przyda... Po czasie wolnym (odpoczynku, feriach, wakacjach) wracamy do codziennych obowiązków i czas jakby jeszcze bardziej biegnie na przód, życie naciska coraz mocniej pedał gazu, z niewiarygodnie wielką prędkością wchodząc w kolejny zakręt naszego przeznaczenia...

Czasami w chwilach ciszy, stojąc na czerwonym świetle zastanawiamy się nad tym co minęło, nad tym czego nie zrobiliśmy, a chcieliśmy zrobić.
Tylko czy jest sens żałować tego, co minione podczas pościgu z życiem, które trwa tu i teraz? Ono nadal daje nam tyle możliwości, aby spełniały się nasze małe marzenia.
Może więc już jest ten czas, kiedy zamiast spoglądania do tyłu i pozwalania życiu przelatywać nam między palcami, należy złapać je w swoje ręce i robić to, o czym dawniej tylko się myślało...

Myślę, że dla wielu z nas nadszedł wreszcie ten czas...
Czas działania...
Niech ten rok będzie pełen działań i spełnionych marzeń...

Takie małe postanowienie-doping w miesiącu pełnym miłości i radości, bo cóż nas bardziej nie motywuje do działania jak właśnie miłość:)